JAK UCHWYCIĆ TEN ŻYWIOŁ?
Jak uchwycić ten żywioł?
Całkiem niedawno jeden z moich uczniów polecił mi film...Recenzje podpowiadały, że to głupawa amerykańska produkcja na poziomie sześciolatka. Skoro jednak Mateusz oglądał to trzy razy, to coś go musiało zaniepokoić. Okazało się, że ta rzekomo głupawa komedia wcale nie jest taka głupawa...To historia dzieciaków, które nie mieszczą się w tradycyjnym systemie edukacji i nie potrafią podążać konwencjonalnymi drogami do sukcesu. Pogubieni w tym systemie rodzice starają się pomóc, odwodząc swoje prawie dorosłe pociechy od prawdziwych talentów i pasji. Odrzuceni przez społeczeństwo i wyrzuceni przez system edukacyjny na margines młodzi ludzie szukają swojej własnej drogi. Tworzą alternatywną uczelnię, w której sztampa zastąpiona zostaje kreatywnym myśleniem. Tu zaczynają rozumieć, że fundamentem jest coś, co Ken Robinson nazywa Żywiołem. Mogą robić coś, co kochają, co jest ich pasją. Ten film opowiada o zapierającym dech w piersiach bogactwie ludzkich talentów i możliwości. Mówi także o rzeczywistości, w której te talenty rozkwitają lub więdną.
Gdy oglądałam ten film, przypominała mi się historia Gillian opisana w książce "Uchwycić żywioł". Dziewczynka została uznana przez swoich nauczycieli za niezbyt inteligentną i sprawiającą kłopoty (była dość żywiołowa). Zmartwieni tym faktem rodzice, zabrali dziewczynkę do psychologa. Mała Gillian czuła, że ten człowiek odmieni jej życie. Psycholog obserwował małą, po czym powiedział jej, że musi porozmawiać z jej matką i na chwilę opuści pokój. Wychodząc z pokoju, psycholog włączył radio. Dziecko natychmiast zerwało się na nogi i zaczęło tańczyć. Wtedy to psycholog powiedział do zdziwionej sytuacją matki:" Pani Lynne, Gillian nie jest chora. Jest tancerką. Niech ją pani zabierze do szkoły tańca"...Chcecie wiedzieć jak zakończyła się historia dziewczynki? Otóż Gillian ukończyła Royal Ballet School w Londynie i stworzyła najsłynniejsze musicale w historii "Koty" i "Upiora w operze". Macie jeszcze pytania? :) To miłego oglądania i...czytania.
Całkiem niedawno jeden z moich uczniów polecił mi film...Recenzje podpowiadały, że to głupawa amerykańska produkcja na poziomie sześciolatka. Skoro jednak Mateusz oglądał to trzy razy, to coś go musiało zaniepokoić. Okazało się, że ta rzekomo głupawa komedia wcale nie jest taka głupawa...To historia dzieciaków, które nie mieszczą się w tradycyjnym systemie edukacji i nie potrafią podążać konwencjonalnymi drogami do sukcesu. Pogubieni w tym systemie rodzice starają się pomóc, odwodząc swoje prawie dorosłe pociechy od prawdziwych talentów i pasji. Odrzuceni przez społeczeństwo i wyrzuceni przez system edukacyjny na margines młodzi ludzie szukają swojej własnej drogi. Tworzą alternatywną uczelnię, w której sztampa zastąpiona zostaje kreatywnym myśleniem. Tu zaczynają rozumieć, że fundamentem jest coś, co Ken Robinson nazywa Żywiołem. Mogą robić coś, co kochają, co jest ich pasją. Ten film opowiada o zapierającym dech w piersiach bogactwie ludzkich talentów i możliwości. Mówi także o rzeczywistości, w której te talenty rozkwitają lub więdną.

Komentarze
Prześlij komentarz