UWIĄZANY SŁOŃ



Pewnego dnia w moje ręce wpadła książka J.Bucaya „Pozwól, że ci opowiem…bajki, które nauczyły mnie jak żyć”. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie opowieść o uwiązanym słoniu cyrkowym. Kołek, do którego uwiązany został słoń, był tylko małym kawałkiem drewna. Zwierzę, które w normalnych warunkach potrafiłoby wyrwać drzewo z korzeniami, siedziało jak zaklęte i nie uciekało. Wszystko przez to, że od najmłodszych lat było przywiązywane do różnych kołków, które wtedy były dla niego na tyle solidne, że nie mógł ich wyrwać. Słoń utrwalił w sobie przekonanie, że nie warto próbować, że nie da rady. Zaakceptował więc swoją niemoc i tym samym przypieczętował swój los. 


Pomyślałam sobie, że przeczytam tę bajkę swoim uczniom. Musiała zrobić na nich wrażenie, gdyż nie tylko z chęcią interpretowali jej znaczenie, ale dość często przywoływali ją przy różnych okazjach.
To wtedy zrozumiałam, że moja praca może zyskać dodatkowy wymiar. Jestem polonistką, ale i pasjonatką rozwoju osobistego. Jak połączyć te dwie dziedziny? W moich myślach zaczęły kotłować się niezliczone fragmenty książek, które mogłabym wykorzystać inaczej niż zwykle. Moi uczniowie niechętnie sięgają po lektury obowiązkowe, a przecież mogliby czerpać z nich więcej niż myślą. Zdałam sobie sprawę, że pewne fragmenty nużących ich lektur mogą być drogowskazem na drodze do  ich rozwoju. Ja także na tym zyskam, bo nie grozi mi syndrom profesora Bladaczki. Tak zaczęła się moja praca z metaforą – jednym z narzędzi coachingowych.  Fragment lektury, cytat, przysłowie, bajka  to idealny środek do przepracowania swoich życiowych sytuacji, myśli i emocji. Metafora pozwala na spojrzenie na sprawę z pewnego dystansu. Bycie obserwatorem czy kimś stojącym z boku, a nie bezpośrednim uczestnikiem, ułatwia komunikację. Uczniowie chętniej otwierają się na problem, bo nie czują presji mówienia o sobie. Metafora uruchamia skojarzenia z konkretnymi sytuacjami z ich życia. Opowieść o uwiązanym słoniu stała się pretekstem do dyskusji o ograniczających nas przekonaniach. Uczniowie zrozumieli, że sami odpowiadają za nieustanne utrwalanie w swoich umysłach zdania: „NIE MOGĘ…NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ” i dlatego nie podejmują nawet prób uwolnienia się od swoich kołków. Liczę na to, że zdobyta wiedza będzie początkiem pracy nad zmianą sposobu myślenia i zachowania, bo jak powiedziała Olga Tokarczuk: „…mimo wszelkich niebezpieczeństw – zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, że szlachetniejsza będzie zmiana niż stałość; że znieruchomiałe musi ulec rozpadowi, degeneracji i obrócić się w perzynę, ruchome zaś -  będzie trwało nawet wiecznie.” 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

MOST NA RZECE NORUK - CZYLI SZTUKA NEGOCJACJI I KOMUNIKACJI.

Dylemat wagonika – czy Raskolnikow miał prawo zabić lichwiarkę?

Czy Antygona znalazłaby pracę w firmie, gdzie wymaga się działania zespołowego i zdolności negocjacyjnych?