UBOCZNE SKUTKI ZACHWYTU
Andre Stern w swojej książce "I nigdy nie chodziłem do szkoły" pisze: "Życie zachwytem ma skutek uboczny - jest nim rozwój kompetencji. Te z kolei generują sukces."
I jeszcze jeden film, który zrobił na mnie wrażenie...Polecam!
Według autora człowiek staje się coraz lepszy w tym, co robi z zachwytem. Ludzki mózg rozwija się w zależności od tego, co i w jaki sposób stymuluje jego zachwyt. Szkoła nie jest niestety miejscem tej stymulacji, gdyż nie współgra ona z prawdziwym rytmem ciekawości dziecka. Jako nauczyciele możemy jednak pracować nad metodami, które tę ciekawość pobudzą.
Myślę, że każdy pedagog zna film Summerhill, który pokazuje, że gdy pozwoli się dzieciom być sobą, stają się one pewne siebie, tolerancyjne i liczące się z innymi.
Wystarczy tylko stworzyć odpowiednie warunki, by dzieci mogły rozwijać swoją ciekawość i talent. Jeden z najwybitniejszych matematyków - Terence Tao wspomina, że swoje zdolności zawdzięcza rodzicom, którzy w dzieciństwie podsuwali mu odpowiednie książki, zabawki i gry. A gdy poszedł do szkoły, trafił na wspaniałych nauczycieli, którzy pomagali mu rozwijać zainteresowania. Sprzyjające otoczenie to jeden z kroków do sukcesu. Kolejne kroki to motywacja, wytrwałość i swoista zaciętość. Claudia Calb w artykule pod tytułem "Geniusz" pisze, że wielka wygrana to efekt wielu prób. Zanim Thomas Edison wynalazł żarówkę, zgłosił tysiące swoich wynalazków w urzędzie patentowym.
Kolejnymi stymulatorami sukcesu są brak stresu, rywalizacji i presji. Stern podkreśla, że jeśli dziecko zajmuje się tym, co go pasjonuje, to zdobywa wiedzę w sposób naturalny i zdobywa liczne umiejętności z innych dziedzin. Interesując się fotografią, zdobył wiedzę o zasadach optyki. Zajmując się metaloplastyką, zdobył liczne umiejętności z geometrii i chemii. Fascynacja samochodami dała mu ogromną wiedzę z mechaniki.Autor wspomina, że zajmował się różnymi rzeczami równocześnie, w symbiozie.Jedna pasja podsycała kolejną, jedna książka motywowała do sięgnięcia po kolejne. Uczył się i bawił jednocześnie.
Co prawda Stern nigdy nie chodził do szkoły, ale miał swoich mistrzów. Jak ich wspomina? Przede wszystkim zwrócił uwagę na to, że jego nauczyciele nie narzucali mu wiedzy, ale przekazywali odpowiednie narzędzia do jej zdobywania. Nie uczyli, jak żyć, ale pomagali w odkrywaniu własnego świata i zawsze traktowali go poważnie - jak dorosłego człowieka. Brak przymusu uczenia się spowodował spektakularny rozwój chłopca. Wolność okazała się szansą na świadome i samodzielne działanie i dała możliwość wyboru. Alexander S. Neil w książce „Nowa Summerhill” pisze: ,,Dziecko
obdarzone jest wrodzoną mądrością i poczuciem realizmu. Jeśli pozostawić
je samemu sobie [...], rozwinie się na tyle, na ile jest do tego
zdolne."
I jeszcze jeden film, który zrobił na mnie wrażenie...Polecam!



Komentarze
Prześlij komentarz