CZEGO MOŻE NAS NAUCZYĆ TRENER OREK?
CZEGO MOŻE NAS NAUCZYĆ TRENER OREK?
Podobno nie ma głupich pytań, ale to może się Wam takie wydać. Z
pewnością jednak każdy zna słowa, które ostatnio obiegły Internet: „Pij tam,
gdzie pije koń. Koń zepsutej wody nie będzie pił nigdy. Pościel zaścielaj tam,
gdzie kładzie się kotka. Jedz owoc, który je robak. Spokojnie bierz grzyby, na
które siada meszka. Sadź drzewo tam, gdzie ryje kret. Dom stawiaj na tym
miejscu, gdzie wygrzewa się żmija. Studnie kop tam, gdzie w upał gnieżdżą się
ptaki. Kładź się i wstawaj z kurami, a złote ziarno dnia będzie twoje…” Oto jak
wiele zyskamy, obserwując zachowania zwierząt.
A teraz do rzeczy. Czy wiecie, że metody tresury orek są
wykorzystywane w zarządzaniu? By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po
książkę Kena Blancharda „Whale done! Czego menedżer może nauczyć się od trenera
orek”.
Zaraz się pewnie odezwą głosy, że
nie jesteśmy menedżerami. A kto zarządza każdego dnia sporymi zespołami
klasowymi? MY! W dodatku nasze zadanie jest o wiele
trudniejsze, bo za wykonanie zadania nie ma żadnych finansowych gratyfikacji.
Przejdźmy jednak do orek. Praca z tymi zwierzętami niewiele różni się od pracy
z ludźmi. Trener orek skupia się jednak tylko na tym, co wykonały dobrze.
Chwali i nagradza za wykonanie określonej sztuczki. Dzięki temu to ważące kilka
ton zwierzę skacze z gracją
baletnicy. A przecież orki nie potrafią skakać. Jak więc je tego uczą? Małymi
krokami.
Na początku trener umieszcza linkę na dnie wodnego akwenu. Jeśli orka
przepłynie pod nią, trener ignoruje zachowanie. Jeśli przepływa nad linką,
otrzymuje nagrodę. Z czasem linka idzie coraz wyżej, by w końcu znaleźć się nad
wodą. Każde jej przeskoczenie jest nagradzane. Każda z lekcji jest więc wesołą
zabawą. Orki uczą się nowych rzeczy bez większego wysiłku i, co ważne, bez kar.
Gdy orka wykona jakieś zadanie źle, trener nie poświęca temu uwagi i przekierowuje jej uwagę na to, co
robi dobrze. Czy tej metody nie można przenieść do szkoły i zrezygnować z
metody „Mam cię”? Może czas przyłapywać naszych uczniów na robieniu czegoś dobrze?
Dlaczego udaje się to nam w przypadku małych dzieci, które chwalimy za
najdrobniejszy postęp, a potem o tym zapominamy i z lubością używamy czerwonych
długopisów? Spróbujmy przyłapywać naszych uczniów na tym, co zrobili dobrze.
Orka jest tak wielka, jak wielkie są czasami nasze problemy z uczniami, ale ufa
swojemu trenerowi. Przecież fajnie pracuje się z kimś, kto docenia twój wysiłek
i pomaga zdobywać kolejne umiejętności. Chwalmy więc szczerze najdrobniejsze
postępy.
Twój wiecznie spóźniający się uczeń pierwszy raz przyszedł
punktualnie? Pochwal go za to.
Dyżurny pomógł ci ustawić krzesła w klasie? Whale done:
Super, że mi pomogłeś, dzięki temu następna klasa wejdzie do czystej i
uporządkowanej sali.
Twoi uczniowie zaczęli poprawiać oceny i wychodzą na prostą? Doceń
to! Powiedz, że się cieszysz. Oni się nie domyślą. Brak krytyki nie jest dla
nich równoznaczny z tym, że wykonali coś dobrze. Niech zauważą, że doceniamy
każdą pozytywną zmianę. To nic nie kosztuje, a wiele zmienia.
Bibliografia:
K.Blanchard, Czego menedżer może nauczyć się od trenera orek
T. Miler, Kaizen. Jak osiągnąć wielkie cele małymi krokami


Komentarze
Prześlij komentarz