DLACZEGO MĘŻCZYŹNI KOCHAJĄ ZOŁZY? PRÓBA ZROZUMIENIA STANISŁAWA WOKULSKIEGO. SCENARIUSZ Z PRZYMRUŻENIEM OKA
Dlaczego Mężczyźni kochają zołzy? Próba zrozumienia Stanisława Wokulskiego.
Scenariusz z przymrużeniem oka 😉
Kobiety w życiu Wokulskiego
1. Polecenie: Stwórz charakterystykę bohaterek, analizując poniższe cytaty.
DONNA ANGELICATA
Helena Stawska
http://fototeka.fn.org.pl/pl/filmy/info/3524/lalka-1977.html
URODA:
· „Wokulski przypatrzył się jej i dostrzegł, że jest niezwykle piękna. Uderzył go nade wszystko wyraz jej twarzy, jakby do tego grobu przyszła nie z modlitwą, ale z zapytaniem i skargą”.
· „I matka prześliczna kobieta. Jakie włosy, profil, oczy... Prosi Boga, ażeby zmartwychwstało ich szczęście...
· „Ale kto może być ta piękność?”
· „Ja myślę, że tak jak pani wyglądały kobiety święte.”
· „Ot, gdybym ją był spotkał rok temu.”
· „osoba dziwnej urody. Szatynka, szare oczy, rysy cudownie piękne, wzrost okazały, a rączki i nóżki - sam smak!...”
· „…i ciałka w miarę, i usteczka jak jagódki... A co za biust!...”
· „Kiedy wchodzi ubrana do figury, to myślę, że wszedł anioł, który zleciawszy z nieba, na piersiach złożył sobie skrzydełka!...”
CECHY CHARAKTERU:
· „Pani Stawska swoim zwyczajem w ostatnim pokoju odrabiała lekcje z jakimiś panienkami”
· „Utrzymywać cały dom z haftu, z gry na fortepianie, z lekcyj angielskiego... pracować cały dzień jak wół i jeszcze nie mieć męża” Mraczewski do Ignacego Rzeckiego.
· „Pracuje kobiecisko jak wół”
· „Najuczciwsza kobieta - odparł. - Młode to, piękne i pracuje na cały dom”
· „Kiedym ją witał, miała zimne ręce, a na boskiej twarzy wyraz zmęczenia i smutku. Zobaczywszy mnie jednak raczyła się uśmiechnąć.”
· „To nieszczęśliwa kobieta - przerwała pani Stawska. - Straciła córkę.”
· „Spostrzegł również, że pani Stawska nigdy nie zajmuje się sobą. Kiedy skończy ze sklepem, myśli o Heluni, służy matce, troszczy się interesami służącej i mnóstwa ludzi obcych, po największej części biedaków, którzy niczym odwdzięczyć się jej nie mogli. Gdy zaś i tych kiedy zabrakło, wówczas zagląda do klatki kanarka, ażeby mu zmienić wodę albo dosypać ziarna.” Narrator przedstawia spostrzeżenia S. Wokulskiego.
· „Nie twierdzę, że nie starałem się o jej względy, ale przysięgam na honor, że jest to najszlachetniejsza kobieta, jaką spotkałem w życiu. Niech pani nie obraża ten superlatyw zastosowany do osoby obcej i niech pani raczy mi wierzyć, że pani Stawska jest kobietą, która nawet moje... moje starania zostawiała bez odpowiedzi.” Baron Krzeszowski do baronowej.
STAWSKA WOBEC WOKULSKIEGO
· Swoich uczuć dla Wokulskiego pani Stawska nie umiałaby określić. ” Narrator.
· „Z widzenia znała go od lat kilku, nawet wydawał jej się przystojnym człowiekiem.”
· „Z tą intencją nieraz zachodziła do sklepu. Parę razy wcale nie znalazła tam Wokulskiego, raz widziała go, ale z boku, a raz zamieniła z nim parę słów i wtedy zrobił na niej szczególne wrażenie. Uderzył ją kontrast pomiędzy zdaniem: "diabelnie energiczny", a jego zachowaniem się; wcale nie wyglądał na diabelnego, był raczej spokojny i smutny. I jeszcze dostrzegła jedną rzecz: oto - miał oczy wielkie i rozmarzone, takie rozmarzone...”
· „"Piękny człowiek!" - pomyślała.”
· „Pani Stawska słuchała w milczeniu, lecz powoli doszła do przekonania, że Wokulski jest najbardziej nadzwyczajnym człowiekiem, jaki istniał na ziemi.”
· „Poczuła dla Wokulskiego wdzięczność. Stopniowo wdzięczność zamieniła się w podziw, gdy począł bywać u nich Rzecki i opowiadać mnóstwo szczegółów z życia swojego Stacha.”
· „W pani Stawskiej zaczęła budzić się niechęć do panny Łęckiej i współczucie dla Wokulskiego.”
· Wówczas pani Stawska wyznała przed samą sobą, że ten człowiek obchodzi ją i że jest jej równie drogim jak Helunia i matka.”
· Ależ ona, przysięgnę, już dziś kocha się, biedactwo, w Wokulskim... Humor jej się zepsuł, po nocach nie sypia, tylko wzdycha, mizernieje kobiecisko, a kiedyście tu byli wczoraj, cóż się z nią działo... Ja, matka, poznać jej nie mogłam...”
· „Nagle przycisnęła ręką piersi, jakby jej tchu zabrakło, i wyszła do drugiego pokoju (…) pani Stawska była zmieniona i smutna i skarżyła się, że ją głowa boli. Ot, osioł Stach! Taka kobieta szaleje za nim od jednego spojrzenia, a on, wariat, ugania się za panną Łęcką.”
· „Jego kochanką ?... Tak, nie jestem, bo on tego jeszcze nie zażądał. Co mnie obchodzi pani Denowa czy Radzińska albo mąż, który mnie opuścił... Już nie wiem, co się ze mną dzieje...To jedno czuję, że ten człowiek zabrał mi duszę.”
· ten anioł, nie kobieta, będąc przed paroma tygodniami w Warszawie raczyła mnie odwiedzić i mocno wypytywała się o Stacha.”
· „Pod wpływem tych zwierzeń pani Stawska szczuplała, mizerniała, nawet zaczęła się trwożyć. Opanowała ją bowiem jedna myśl: co ona odpowie, jeżeli Wokulski wyzna, że ją kocha?... Wprawdzie serce w niej już od dawna zamarło, ale czy będzie miała odwagę odepchnąć i go przyznać, że ją nic nie obchodzi? Czy mógł jej nie obchodzić człowiek taki jak on, nie dlatego, że mu coś zawdzięczała, ale że był nieszczęśliwy i że ją kochał. "Która kobieta - myślała sobie - potrafi nie ulitować się nad sercem tak głęboko zranionym, a tak cichym w swojej boleści?"
FEMME FATALE
Kazimiera Wąsowska
http://fototeka.fn.org.pl/pl/filmy/info/3524/lalka-1977.html
URODA
· „Pani Wąsowska to przede wszystkim piękna samica”
· „Starski umizgał się do czarnookiej wdowy”
· „Teraz Wokulski spostrzegł, że dama ta ma pyszne kasztanowate włosy i czarne oczy, a całą fizjognomię wesołą i energiczną.”
· „Miała obcisłą amazonkę, kształty Junony, kasztanowate włosy zebrane w jeden węzeł.”
· „Przypomniał sobie panią Wąsowską i musiał przyznać, że spomiędzy tych ładnych ona jest najładniejsza, a co lepiej, najponętniejsza... Co to za figura, jaki wspaniały kontur nogi, a płeć, a oczy mające w sobie coś z brylantów i aksamitu... Byłby przysiągł, że czuje zapach jej ciała, że słyszy spazmatyczny śmiech, i w głowic zaszumiało mu na samą myśl zbliżenia się do niej.”
CECHY CHARAKTERU
· „Ja też od razu biorę do niewoli pana Wokulskiego.”
· „Wygląda na dzielną i wesołą kobietę.”
· „ rezolutna wdówka"
· „Cha! cha! cha!... Tarzała się na siodle ze śmiechu.”
· „To nikczemne, co pan powiedziałeś! - krzyknęła pani Wąsowska ściskając szpicrutę.”
· „Dopóki jednak żyła na świecie, nie mogła pozwolić na to, ażeby jaki mężczyzna mógł kochać się w jakiejś innej kobiecie, (...) uwielbiać - można było tylko ją. Nie dlatego nawet, ażeby uważała się za najpiękniejszą, ale że... taką już miała słabość.”
· „Kiedy kobieta, w pewnej epoce życia, marzy o idealnej miłości, wyśmiewacie jej złudzenia i domagacie się kokieterii, bez której panna jest dla was nudna, a mężatka głupia. A dopiero gdy dzięki zbiorowym usiłowaniom pozwoli prawić sobie banalne oświadczyny, patrzeć słodko w oczy, ściskać za ręce, wówczas z ciemnego kąta wyłazi jakiś oryginalny egzemplarz w kapturze Piotra z Amiens i uroczyście wyklina kobietę stworzoną na obraz i podobieństwo Adamowych synów. "Tobie już nie wolno kochać, ty już nie będziesz nigdy prawdziwie kochana, bo miałaś nieszczęście znaleźć się wśród jarmarku, boś straciła złudzenia!" A któż ją z nich okradł, jeżeli nie pańscy rodzeni bracia?... I cóż to za świat, który naprzód obdziera z ideałów, a potem skazuje obdartego?...”
· „Kiedyś, kiedym miała zamiar stać się męczennicą małżeństwa. Na szczęście, mój mąż znalazł się tak uprzejmie, że prędko umarł”
· „Nie myślała powtórnie wychodzić za mąż, a tym mniej odbierać innym paniom konkurentów.”
· „Pani Wąsowska bardzo obojętnie słuchała o majątku, o wdowieństwie i o matrymonialnych kwalifikacjach Wokulskiego."
· „Dziś trzeba mi czegoś nowego...”
· „Zawsze kokietka z niej, choć już ma lat trzydzieści!..”
· „W takiej chwili stu innych na pańskim miejscu powiedziałoby, że żyć beze mnie nie mogą, że zabrałam im spokój, i tam dalej...”
· „Zapełniam sobie pustkę życia. Z dziesięciu tych, którzy mi się oświadczają, wybieram jednego, który wydaje mi się najciekawszym, bawię się nim, marzę o nim...” K. Wąsowska o sobie w czasie przejażdżki ze S. Wokulskim.
· „Brylant, nie kobieta, a jaka oryginalna!... Ani myśli iść drugi raz za mąż, choć lubi pasjami, ażeby ją otaczano. Trudno jej, panie, nie uwielbiać, a uwielbiać rzecz niebezpieczna. Starskiemu płaci dzisiaj za wszystkie jego bałamuctwa.”
· „Naturalnie, taki człowiek jak pan gardzi takimi kobietami jak ja... No, śmiało... ”
· Co to musi być za wściekła kobieta!... - szepnął. - Kąsałbym ją..." (Wokulski)
· „Głupstwo!… przecież jej nie oświadczę, że mam na nią apetyt… A zresztą, choćbym trafił na dobrą chwilę, co bym dał jej w zamian?… Nawet nie mógłbym powiedzieć, że ją kocham.” (Wokulski)
· „Dziwna to jednak kobieta z tej pani!... bo złą nie jest, ma nawet szlachetne porywy...”
· „Przysięgam, że spomiędzy znajomych mi dam jesteś pani jedyną kobietą, która naprawdę coś warta...”
WĄSOWSKA WOBEC WOKULSKIEGO
· „Lecz gdy prezesowa nazwała go człowiekiem niepospolitym, zaciekawiła się; dowiedziawszy się zaś, że może kochać pannę Izabelę, rzuciła się jak rumak szlachetnej krwi, niebacznie dotknięty ostrogą.”
· „Dowiedziawszy się, że panna Izabela dziś przyjeżdża, pani Wąsowska gwałtem zabrała na spacer Wokulskiego. Gdy zaś na gościńcu pod lasem zobaczyła tuman kurzu, wzniecony przez powóz jej rywalki, skręciła na łąkę i tam zrobiła wielką scenę z siodłem, która jej się nieudała.”
· „Czy nie myślisz pan, że mówię w ten sposób o pańskiej miłości, ażeby sama wydać się za pana?... Milczysz pan... Otóż mówmy serio. Była chwila, żeś mi się pan podobał; była i - już przeszła. Ale choćby nie przeszła, choćbym miała umrzeć z miłości dla pana, co zapewne nie nastąpi, bo nie straciłam jeszcze ani snu, ani apetytu, nie oddałabym się panu, słyszysz pan... choćbyś mi się u nóg włóczył. Nie mogłabym żyć z człowiekiem, który tak kochał inną kobietę, jak pan to robisz. Jestem za dumna. Wierzy mi pan?”
· „Jeżeli więc dziś drasnęłam pana moimi żartami, to tylko przez życzliwość dla pana. Imponuje mi pańskie szaleństwo, chciałabym, ażebyś był szczęśliwy, i dlatego mówię: wyrzuć pan z siebie średniowiecznego trubadura, bo już mamy wiek dziewiętnasty, w którym kobiety są inne, niż pan je sobie wyobraża, o czym wiedzą nawet dwudziestoletni chłopcy.”
· „I nawet wiem, dlaczego lepiej. Pani wzdycha do Wokulskiego. - Panią Wąsowską oblał mocny rumieniec; zmieszała się tak, że wachlarz upadł jej na posadzkę.”
Kasia Hopferówna
http://fototeka.fn.org.pl/pl/filmy/info/3524/lalka-1977.html
URODA
· „Dziewczyna z kośćmi”
· „O! panna Katarzyna smaczny to kąsek — mówiła gospodyni. — Oko ładne… (choć zdaje mi się, że ma skazę na lewym czy prawym?)… figurka niczego, chociaż musi mieć jedną łopatkę wyższą (ale to dodaje wdzięku). Nosek wprawdzie nie w moim guście, a usta trochę za duże…”
CECHY CHARAKTERU
· „Gołąbek, nie dziecko!”
· „…ale cóż to za dobra dziewczyna!… Gdyby tak trochę więcej rozumu… No, ale rozum, panie Wokulski, przychodzi kobietom dopiero około trzydziestego roku…”
KASIA WOBEC WOKULSKIEGO
· „Od
czasu jak Wokulski osiedlił się u mnie, przybyła naszemu sklepowi nowa
kundmanka: Kasia Hopfer. Nie wiem, co tak podobało się jej u nas — moja broda
czy tusza Jana Mincla? Bo dziewczyna miała ze dwadzieścia norymberskich sklepów
bliżej domu, ale przychodziła do naszego po kilka razy na tydzień.
A to proszę włóczki, a to proszę jedwabiu, a to igieł za dziesięć groszy… Po
taki sprawunek biegła wiorstę drogi w deszcz czy pogodę, a kupując za parę groszy
szpilek przesiadywała w sklepie po pół godziny i rozmawiała ze mną.”
· „Dlaczego to panowie nigdy nie przychodzą do nas z… panem Stanisławem? — mówiła rumieniąc się. — Ojciec tak panów kocha i… my wszyscy…”
· „I
tak mówiąc o panu Stanisławie kupowała jedwab zamiast włóczki albo igły zamiast
nożyczek.
Co zaś najgorsze, że z tygodnia na tydzień mizerniało biedactwo. Ile razy
przyszła do nas po swoje drobne sprawunki, zdawało mi się, że wygląda trochę
lepiej. Ale gdy zgasł na jej twarzy rumieniec chwilowego wzruszenia,
przekonywałem się, że jest coraz bledsza, a jej oczy stają się coraz
smutniejsze i głębsze.
A jak ona wypytywała się: „Czy pan Stanisław nigdy nie zachodzi tu do sklepu?…”
Jak patrzyła na drzwi prowadzące do sieni i do mego mieszkania, gdzie o kilka
kroków od niej zmarszczony Wokulski nie domyślając się, że tu tęsknią za nim,
siedział nad książkami.”
· „A
po cóż ja mam do niego chodzić… — odparł. — Byłem już chyba dosyć…
Przy tych wyrazach wstrząsnął się.
— Po to masz chodzić, że Kasia jest w tobie zakochana.”
Luboczka
Wokulski wyglądał tak okropnie, że Suzin przerwał, a potem zmienił temat rozmowy.
- A ty wiesz - ciągnął - co mnie przed wyjazdem mówiła Maria Siergiejewna o swojej córce?...
"Ot - mówiła - głupia Luboczka! Wciąż tęskni i tęskni za tym padlecem Wokulskim. Ja jej tłomaczę: ty i nie myśl o panu Wokulskim. Pan Wokulski siedzi sobie w Warszawie i gra na fortepiano: Jeszcze Polska nie zginęła!... a o takiej głupiej dziewczynie i nie pomyśli... A dzparszywej Polski, niechaj ona i nie zginęła, ale mnie dziecka żal..." No, pomyśl tylko, Stanisławie Piotrowiczu: dziewczyna jak malina, Smolny Instytut skończyła, wzięła medal, trzy miliony rubli położy tobie od razu na stół, i tańcuje, i maluje, i jeden pułkownik gwardyjski starał się o nią... Żeń się z nią, a będziesz miał pieniądze na trzy tutejsze madamy, byle Bóg dał zdrowie, bo kobiety nie takich Samsonów zjadły.
2. Zastanówmy się, dlaczego żadna z pań nie zafascynowała Wokulskiego tak, jak Izabela Łęcka? Może pomoże nam w tym książka „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”.
Oto jeden z istotnych cytatów:
„Kobiety powinny zrozumieć, że mężczyźni mają instynkt łowiecki i uwielbiają rywalizację […] Lubią sami naprawiać rzeczy, rozgryzać problemy, zabiegać o coś. Zabawa w kotka i myszkę, która kobiety doprowadza do szału, dla mężczyzn jest naprawdę ekscytująca. Na tym polega zasadnicza różnica między obiema płciami. Celem kobiety jest często stały związek, zwany również przystanią życiową. Mężczyznę najbardziej bawi sama podróż – docieranie do tej przystani. Zołza rozumie, że kiedy mężczyzna czegoś chce, będzie za tym gonił, a goniąc, będzie chciał tego jeszcze bardziej. Jeżeli nie udaje mu się od razu , zaczyna tego łaknąć. Pogoń wzmaga ciekawość i rozpala wyobraźnię. Kobieta, która jest zbyt miła, studzi w nim cały zapał. Mężczyznę ogarnia znużenie, jeśli w osiągnięcie celu włożył niewiele wysiłku […] Jeśli ktoś z miejsca rozbija bank, jest koniec zabawy i może iść do domu. Co innego, gdy napięcie rośnie powoli. Kilka partii wygrywa, potem kilka traci. Na tym etapie żadna siła nie oderwałaby go od karcianego stolika, bo czuje, że znów jest o krok od wygranej. Niemal czuje smak zwycięstwa. Jego wrodzony męski instynkt rywalizacji każe mu zostać i walczyć. A jeśli przegrywa, będzie walczył z jeszcze większą zaciętością.”
3. Brzmi znajomo? O łowieckim instynkcie mówi sama Izabela : „…ze wszystkich stron otacza mnie sieciami jak myśliwiec zwierzynę. To już nie smutny wielbiciel, to nie konkurent, którego można odrzucić, to... zdobywca!... […]Chce mnie złapać w sieci?... Dobrze, niech je rozsnuwa...
Czy nasza Bella wpisuje się w obraz zołzy? Da się to sprawdzić, bo zołzy mają swoje zasady. Oto one! Wskaż przykłady, które je potwierdzają.




O charakterach ludzi można dużo mówić. Jeśli ktoś ma trudny charakter już na samym początku związku lub na etapie spotykania się, to myślę, że dobrze nie wróży to na przyszłość. Warto na całym sytuację spojrzeć też czasem bardziej racjonalne. O cechach charakteru przeczytasz sobie tutaj https://kobiecystyl.pl/pozytywne-cechy-charakteru-poznaj-je-wszystkie/ .
OdpowiedzUsuń